2008-09-25

opowieść o nudopracy

Nudopraca, cóż to takiego? To taki jakiś dziwny wynalazek społeczeństwa. To jeden z podgatunków często spotykanej rodziny tzw. pracy. Człowiek wstaje o godzinie 6 rano i radośnie zmierza w kierunku malowniczych ścian w okolicach centrum Łodzi, po drodze zwiedzając kolejne szlaki ku budynkowi słynnemu wiodące, podziwiając stojące w cudownym naszym miastowym korku, wsłuchując się w muzykę silników barwnych aut o najróżniejszych, wymyślnych kształtach. Słynny ów budynek jest czczony niczym świątynia, gdzie wierni z pieśnią o radosnej podróży każdego dnia wpisują się na listę obecności i tanecznym krokiem ruszają w kierunku stanowiska pracy. Teraz wreszcie nadchodzi moment kulminacyjny (rodem z Hitchcocka). Zasiada człek przed swoim monitorem i zagłębia się w tajniki sieci. Wreszcie jest w swoim ukochanym miejscu przed monitorem czasoprzestrzeni. Dzięki tej niezwykłej maszynie człowiek zwiedza cały świat nie ruszając się z miejsca oraz przywołuje miejsca niedawno odwiedzone przeglądając tysiące zdjęć. Nie wiadomo kiedy mija 8 godzinna podróż i wracać trzeba do szlaku punktu startowego i rozstania z monitorem czasoprzestrzeni, zwanym niekiedy połykaczem czasu. Człowiek pakuje się i jedzie do miejsca noclegowego podziwiając barwność pieśni korkowej drugiego pasa ruchu i tęskniąc do stanowiska biurkowego. Oto i opowieści mojej nadchodzi kres, gdyż każdy dzień to nowe wyzwanie, nowa podróż początek mająca w budoświątku łódzkim, gdzie po miesiącu nudopracy cudownej człowiek jeszcze zapłatę odbiera za możliwość zachwytu przepięknymi przygodami, choć zaplątanymi w sieci globalnego pająka...

1 komentarz:

Agowa pisze...

Ojej nudopraca! xD
Ale dzięki nudopracy może być stale uaktualniany gmail/picasa no i ten zacny blog :)
Ale opisane barwnie, to trzeba przyznać :D
Pozdrowionka z drugiego krańca Łodzi!